Jak najszybciej wyszarpałam się z jego uścisku. Odeszłam jak najdalej od niego, jak naburmuszona dziewczynka.
-Chodź do mnie Drew-powiedział chłopak- chyba nie będziesz się tak bawić? Będziesz grzeczną dziewczynką?- nadal mruczał.
-Zostaw mnie-powiedziałam po cichu.- odwiedź mnie do domu, proszę-dodałam po chwili.
Chłopak pociągnął mnie ze sobą i powoli kierowaliśmy się w stronę drzwi wyjściowych. Stały tam moje buty, zalożyłąm je i usłyszałam kluczki. Zapewne od samochodu-pomyślałam.
Chłopak i ja udaliśmy się do samochodu. W czasie jazdy panowała cisza. Leciała tylko muzyka. Po pewnym czasie ręka Harry'ego wślizgnęła się na moje kolano.
Nie protestowałam, i tak postawi na swoje.
Gdy dojechaliśmy do domu wysiadłam z auta, a za mną Harry.
-Harry, ja i tak zaraz jadę na zajęcia-powiedziałam w jego stronę.
-Zawiozę cię-powiedział
-Nie dzięki, nie trzeba. Jedź do domu-zamknęłam oczy i po chwili je otworzyłam- Cher mnie odwiezie-palnęłam.
Chociaż wiedziałam że Cher jest w pracy i mnie nie zawiezie.
-Dobra-mruknął.- widzimy się wieczorem- wsiadł do auta.
Odwróciłąm się i pobiegłam po schodach jak najszybciej mogłam.
Gdy weszłam do domu, zobaczyłam Cher siedzącą w dużym pokoju.
Powoli odłożyłam klucze na szafce, dziewczyna szybko odwróćiła głowę.
-Nareszcie jesteś-powiedziała z entuzjazmem.
-Myślałam że jesteś w pracy-powiedziałam.
Uśmiech nie schodził jej z twarzy.
-Gdzie byłaś ? Pisałam ale nie odpowiedziałaś-uśmiech zniknął jej z twarzy.
O mój boże. Mój telefon. On jest.. u Harry'ego nie? On go miał.
-Zgubiłam telefon- mruknęlam niezadowolona.
-Ale przecież napisałaś że wszystko jest okej, i że nie mam się martwić. no nieważne .
ZGADNIJ CO!--krzyknęła podekscytowana.
Zbrała się we mnie złość, jak on mógł szperać mi po telefonie i wysyłać sms-y do moich przyjaciół! Dupek, frajer, idiota.
-Hallo? Powiedziałam ZGADNIJ CO?- Cher przerwała mi wymyślanie nazw na tego palanta.
-Um sorki, zamyśliłam się-westchnęłam..- no więc co?
-IDZIEMY NA IMPREZĘ! Dostałam zaproszenie od Jo, idziemy! -była strasznie podekscytowana. Kochała imprezy, to był jej żywioł. Kochała to.
-Zaraz idę na zajęcia-mruknęłam.
-Dzisiaj nie idziesz-powiedziała i zaciągnęła mnie do mojego pokoju aby wybrać coś na imprezę.
____________
Sory, beznadziejny. Taki jak ja.
Wgl mam zryty humor. Wszystko mi się wali.
Wszystko. No cóż.
Już mam pomysł na następny.
Będzie się działo :)
Super! Już nie mogę się doczekać! :D
ReplyDeleteSuper, czekam na następny :)@Marcysiax
ReplyDeleteooo fajny. prosze pisz i wstawiaj szybko ;)
ReplyDeleteBardzo fajny! Dodaj kolejny :)
ReplyDelete