Sunday, 28 July 2013

Chapter 3



Chłopak powoli zaczął rozpinać guziki od mojej koszuli. Trzęsłam się, jak galareta. Zaspałam, to przez to jestem teraz tu- a nie w domu. Chłopak zaczął całować moją szyję.

raz się żyje- pomyślałam. wzięłam głęboki wdech i kopnęłam go, tam gdzie boli. Chłopak skulił się i zaczął przeklinać. Nie czekałam, biegłam najszybciej jak mogłam. Rzuciłam się biegiem i uciekałam, musiałam pokonać prawie połowę londynu.
Ale wiedziałam że nie mogę się poddać. Chociażby nie wiem co. Po chwili uświadomiłam sobie że nikt za mną nie biegnie.

Ustanęłam, uświadomiłam sobie że mi się udało. Że nic mi nie jest. Że uciekłam.
Ochłonęłam chwilę i znowu popędziłam w stronę domu.


Otworzyłam drzwi i szybko je zamknęłam. I zobaczyłam przerażoną Cher,

- o boże. dzwoniła do mnie twoja szefowa i mówiła że był napad. boże. wszystko wporządku? -podbiegła do mnie i mnie przytuliła.-Co się stało?

Poszłyśmy usiąść na łóżku, opowiedziałam jej. Nie było łatwo mi o tym mówić, ale... to moja przyjaciółka. Musiała wiedzieć. Reszte nocy postanowiła spędzić ze mną. Dlatego siedziałyśmy w ciszy, ja płacząca w jej ramię, a ona głaszcząca mnie po plecach i próbująca jakoś pocieszyć.

-ciii.. nie wrócisz już tam, obiecuję- powiedziała i mocniej mnie przytuliła.

W końcu zasnęłyśmy wtulone w siebie. Lecz niestety wszystko  czym mogłam myśleć przed snem to te sceny. Sceny które wydarzyły się dziś. Dlatego spałam niespokojnie, wszystko w śnie było tym co stało się dzisiaj. Dlatego kilka razy obudziłam się z wrzaskiem.

Rano obudziłam się niewyspana, postanowiłam ten dzień spędzić w łóżku. Cher nie poszła do pracy, za co jestem jej bardzo wdzięczna.


Po kilku dniach Cher musiała wrócić do pracy, a ja powoli dochodziłam do siebie.
Próbowałam znaleźć jakąś pracę, ale prawie każda wiązała się z kawiarnią. Dlatego właśnie nie miałam pracy. Za dużo wspomnień, o któych napewno nie chcę pamiętać.

Cher próbowała namówić mnie abym zadzwoniła na policję i złożyła zeznania.

W końcu po kilku dniach się zdecydowałam że to zrobię. Przecież nie tylko ja mogłam ucierpieć, napewno było i będzie dużo takich ofiar. Dlatego zrobiłam tak jak mówiła Cher. Poczekałam kilka dni  aż Cher będzie miała wolne, postanowiłam zrobic to razem z nią, potrzebowałam jej jako wsparcia.

Dni mijały powoli, co było dla mnie dość dobrą stroną ponieważ mogłam spędzić trochę czasu z przyjaciółką. Zrobiłyśmy sobie kilka dziewczęcych wieczorów. Co zdecydowanie mi się podobało, odciągnęłam się od rzeczywistości.

-Muszę iść -powiedziała do mnie Cher rano.- Zapytam się jej dzisiaj!

-Powodzenia- odpowiedziałam.

Cher miała zamiar zapytać swojego szefa o pracę dla mnie, co bardzo byłoby mi na rękę. Czułabym się bezpieczniej oraz miałabym przy sobie wsparcie. Nie lubię zmian, ale w końcu kiedyś trzeba je dokonać.

Dlatego ja odcinam się od przeszłości.


Po kilku dniach w końcu Cher dostała wolne.
Dlatego zadzowniłyśmy na policję.

Usłyszałam pukanie, policja-pomyślałam. Podeszłam do drzwi. Otworzyłam.

W drzwiach stał młody policjant. Zobaczyłam szaro-niebieskie oczy.

Oszalałam. Zamarłam. Nie, nie, nie.

To nie może być prawda.


_____


NO MACIE :D
Teraz też czekam na  conajmniej 5 komentarzy :) 
dla was to 1 minuta a dla mnie coś wielkiego. dziękuję wszystkim którzy to czytają.


No i... napisałam trochę dłuższy rozdział :D

hope u like it ! <3 

6 comments:

  1. Holly Shit boje sie o nią

    ReplyDelete
  2. Superrr. Kocham. Dodasz dzis nasrepny rozdzial? ;) * slodkie oczki * :*

    ReplyDelete
  3. Uuu, kim będzie nasz policjancik? ;D Noo, nawet nieco dłuższy ten rozdział ;] SUPER!

    Pozrawiam, Nialler <3
    PS. Może będzie więcej komentarzy jeśli zaznaczysz, że anonimy będą mogły komentować :)

    ReplyDelete
  4. Oł siet!! O.o to jedt zajefajne kiedy next???

    ReplyDelete
  5. superr !! :) daj następny

    ReplyDelete
  6. zaj*bistyy !! daj nexta !!

    ReplyDelete

Wyświetlenia :3

Obserwatorzy