Monday, 29 July 2013

Chapter 4


Nie, nie, nie. to nie może być prawda. Ja śnię, tak?
To jeden z moich najgorszych koszmarów?
To napewno on, nie da się tego zapomnieć. Pamiętam ich, pamiętam ten wieczór, pamiętam ich kolor oczu.
Chłopak nadal tam stał z uśmiechem na twarzy.
Zamknęłam drzwi, i łzy same napłynęły do oczu. To nie może być prawda, nie. błagam nie.
to się nie dzieję naprawdę. Cofnęłam się od drzwi,
jakby parzyły. Bałam się, cholernie. Co mam zrobić?
On im powie, on powie JEMU. On mnie zabije.
Usłyszałam kolejną serie pukania do drzwi. Cher weszła do korytarza.

-O boże co ci jest?

-To, to jeden z nich-załamałam się, oni wiedzą, oni wiedzą gdzie ja mieszkam.

Cher otworzyła drzwi, policjant , a raczej przestęca, morderca, wszedł do domu. Cofnęłam się jeszcze bardziej aż w końcu oparłam się o ścianę.

-Dzień dobry, nazywam się Niall Horan i to dzisiaj ja mam zamiar pań wysłuchać...- przywitał się chłopak, nawet jego głos wskazywał na to że nie oszalałam. to on.
nigdy nie byłam czegoś aż tak pewna. -Panno Shelley oraz panno?

-Nile- dokończyła Cher, posłała mi uśmiech - może usiądziemy? -zaproponowała.

Przeszli do salonu, ja jednak nie miałam zamiaru siedzieć tu i opowiadać komuś coś, co dobrze wie, bo zdarzyło się to w jego obecności. Dlatego nie zastanawiając się ani nie myślać o niczym cała zapłakana wybiegłam z domu.
Biegłam na dół i słyszałam krzyki Cher z  rozkazem powrotu. O nie, nie będę tam wracać.
Napewno nie teraz, nie gdy oni wiedzą gdzie ja jestem.

Niemogam sobie wyobrazić jakim cudem to dzieje się w moim życiu. Życiu normalnej nastolatki, teraz niestety jedyną opcją jest ucieczka, gdzieś gdzie nikt mnie nie znajdzie, ale czy to ma sens ?

Powoli zbliżałam się do końca korytarza, zamierzałam prześć przez drzwi i uciec jak najdalej.

Ale to co tam zobaczyłam, a raczej kogo, strąciło mnie z równowagi.
Krzyknęłam. Nie, nie nie. Chłopak szybko podbiegł do mnie, na co ja nic nie mogłam poradzić. Trzymał mnie mocno w pasie.

-Mi nie uciekniesz, Drew-szepnął mi na ucho.

Co on do cholery chce ? Czego? Mam go dość, mam dość życia.
Kilka dni, a moje życie zamieniło się w piekło, coś gorszego od koszmaru nocnego. Coś naprawdę strasznego. Szarpałam się, ale on trzymał mnie w żelaznym uścisku.
Słyszałam kroki zchodzące na dół, zobaczyłam tego z policji... Chłopak puścił mnie i powiedział:

-Do zobaczenia! - i odszedł wraz z Niallem.

To był dla mnie prawdziwy szok. I.. i on powiedział że... do zobaczenia? Nie, napewno nie.
Dostałam sms,.

"Wracaj już" od Cher.
Weszłam na klatkę schodową, sama nie wiedziałam czemu płaczę. Może z bezsilności. Sama nie wiem. Wiedziałam jedno, to się jeszcze nie skończyło. Powoli wchodziłam na samą górę.
Weszłam do domu i  poszłam prosto do mojego pokoju. Zaraz po mnie weszła Cher z popcornem. Usiadłyśmy na moim łóżku.

-On tam był- powedziałam z płaczem.

Ona tylko mnie przytuliła. Wiedziała jak cierpię.
Ale pewnie nawet w połowie nie znała takiego bólu, takiego strachu.

Poczułam wibrację w kieszeni, dostałam sms-a.
Otworzyłam. I zamarłam.


__
Miało być 5 komentarzy ale było 4. ;c

słabo wam z komentarzami idzie ;c
No cóż, 
tym razem chcę  6 komentarzy 
uda wam się ? :)
+Możecie już z anonima komentować :)

6 comments:

  1. Zajebiste *.* Dalej <3 :* X . :D

    ReplyDelete
  2. Super. ciekawe od kogo ten sms? jestem strasznie ciekawa. ;)

    ReplyDelete
  3. huhu, zajebiste :3 <3

    ReplyDelete
  4. Następny proszę :)

    ReplyDelete
  5. Boooże genialny rozdział wstawisz jeszcze dzisiaj ???? :) !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    ReplyDelete
  6. OH MY GOOD *_* Zakochałam się w niegrzecznym Niallu ahhahahhaha :D <3

    ReplyDelete

Wyświetlenia :3

Obserwatorzy